Parami do NIEBA z Karmelem u stóp Tatr - Dumanie.pl - blog osobisty | o. Mariusz Wójtowicz OCD

Parami do NIEBA z Karmelem u stóp Tatr

Za górami, za lasami… chciałoby się powiedzieć. A jednak to nie baśń, lecz rzeczywistość u stóp Tatr, gdzie powietrze jest czyste i lekkie, cisza ma swoją wyraźną obecność, a góry zdają się czuwać nad każdym krokiem.

Właśnie tutaj, w Poroninie, odbyły się karmelitańskie rekolekcje małżeńskie. Przyjechało jedenaście małżeństw. Każde z własną historią, radościami i trudnościami wpisanymi w codzienność. Niektórzy pojawili się sami, spragnieni zatrzymania i spojrzenia na swoją relację z nowej perspektywy. Inni przyjechali z dziećmi, które wnosiły śmiech i spontaniczność, a czasem także łzy przypominające, że miłość dojrzewa również w zwyczajności i obowiązkach dnia codziennego.

Staż małżeński uczestników był bardzo różnorodny - od par doświadczonych, które przeszły już przez burze i chwile ciszy, po tych, którzy w trudnościach szukali światła i wsparcia. Rekolekcje opierały się na życiu Zelii i Ludwika Martin, ukazując, że małżeństwo może być drogą świętości przeżywaną w codzienności. To Bóg jest reżyserem i realizatorem życia - tym przekonaniem żyła rodzina Martin.

Zelia - perfekcyjna pani domu? Niekoniecznie…ale święta! Jej świętość nie polegała na idealnym porządku, lecz na miłości, która obejmowała cały dom i codzienne wyzwania.

Ludwik - święty zegarmistrz, który nie miał smartfona, nie prowadził Instagrama, ale znał wartość każdej chwili. Nie błyszczał w świecie, lecz świecił przykładem prostego, codziennego życia. Modlił się z rodziną, kochał żonę, prowadził firmę i oddał wszystko, by po śmierci Zelii wychować córki. Czy był idealny? Nie - ale pozostał wierny do końca.

Ich postawa uczy zaufania, które objawia się także w trudnościach. Pokazują prostą, ale wymagającą prawdę: świętość rodzi się w codzienności - we wspólnym czasie, w byciu razem i otwartości na rozwój. Przypominają nam, że droga małżeńska jest „ziemią świętą”, na której czasem trzeba zdjąć sandały.

Każdy dzień rekolekcji miał swój rytm: modlitwa, konferencje, rozmowy we dwoje, chwile milczenia przed Najświętszym Sakramentem, a także wspólny trekking w górach by zatrzymać się nad pięknem stworzenia. W górskiej ciszy łatwiej było usłyszeć nie tylko słowa, ale i to, co zwykle pozostaje niewypowiedziane. Atmosfera wspólnoty małżeństw sprzyjała zatrzymaniu i spojrzeniu głębiej. Nie chodziło o wielkie deklaracje, ale o małe kroki: wdzięczność, dostrzeganie dobra w sobie i innych, nieuleganie lękowi o przyszłość, wybór tego, co trudniejsze, cierpliwość, świadomość własnej wartości, życie „tu i teraz” oraz działanie bez przywiązania do efektów. Ważna była także wrażliwość na potrzeby innych i ufność, że to Bóg prowadzi historię człowieka.

Każdy człowiek nosi w sobie „kod boskości” - pragnienie, którego nie da się w pełni zaspokoić rzeczami ziemskimi. Świętość w małżeństwie realizuje się przez trzy drogi: wiarę, nadzieję i miłość.

Tatry widoczne za oknem prezbiterium tworzyły nieruchome tło modlitwy i ciszy. Przypominały, że miłość - podobnie jak góry - wymaga wysiłku i wytrwałości, ale daje też przestrzeń, w której można oddychać pełniej.

I może właśnie to było najważniejsze: małżeństwa wróciły do swoich domów z odnowionym pragnieniem bycia razem - bliżej siebie i bliżej Boga. Była to już siódma edycja rekolekcji. To właśnie tutaj wyraźniej domknęło się coś, co dojrzewało od lat - więź, która dziś coraz mocniej przybiera kształt wspólnoty „Parami do Nieba”, tworzonej przez małżeństwa pragnące razem iść drogą wiary i mistyki codzienności.

Dziękujemy Siostrom Michalitkom za otwarcie swojego domu i serdeczną gościnę, troskę, wsparcie oraz uważną obecność pośród naszej rekolekcyjnej wspólnoty.

Do zobaczenia na szlaku!