Poezja w objęciach mistyki - Dumanie.pl - blog osobisty | o. Mariusz Wójtowicz OCD

Poezja w objęciach mistyki

Fundament tego związku stanowi Boskie Logos, w którym jest źródło wszystkich słów poety niosących w sobie piękno i mądrość odwiecznego Słowa Stwórczej Miłości, jakim jest i jakie wypowiada Bóg. Jennings dała wyraz takiemu myśleniu o poezji nie tylko w swoich własnych wierszach, ale także w pisanych prozą refleksjach o literaturze. Na szczególne podkreślenie zasługuje tu zbiór esejów Every Changing Shape, który – według słów autorki z przedmowy – stanowi studium relacji między twórczością poetycką i doświadczeniem religijnym o charakterze mistycznym. W rozdziale książki poświęconym św. Janowi od Krzyża Jennings pisze o Janie jako o mistyku i poecie w jednej osobie, a w jego dziełach, zwłaszcza w Pieśni duchowej, widzi także obronę poezji jako nośnika, którym można najpełniej wyrazić intymne zjednoczenie człowieka z Bogiem w miłości.

Urodzona w rodzinie rzymskokatolickiej Jennings sama siebie określiła w tytule jednego z wierszy jako „katoliczka od kołyski” (“Cradle Catholic”), a syntezę jej życia, bynajmniej nie wolnego od wielu turbulencji, stanowi ścisłe zespolenie Ars Poetica i religijnego Credo. Jennings żyła poezją i żyła w obecności Boga, a wiara kształtowała jej sposób patrzenia na świat. Sposób patrzenia (A Way of Looking, wyd. 1955) to też tytuł tomiku wierszy, za który Jennings uzyskała prestiżową nagrodę literacką, która zobowiązywała beneficjentkę do wykorzystania stypendium finansowego na przynajmniej trzymiesięczny pobyt za granicą. Poetka wybrała Włochy, a Rzym – jako locus sanctus chrześcijaństwa – stał się symboliczną Górą Tabor na drodze jej poetyckiego rozwoju i pogłębiania duchowości. To tu „katoliczka od kołyski” zaczęła realnie dotykać majestatu i chwały Boga, a poetka rozsmakowała się w bogactwie głębokości, jakie dawała jej wiara. Do takiego Rzymu, pełnego obecności Boga i przetransponowanego w doświadczeniu religijnym, Jennings będzie wielokrotnie nawiązywała w swoich późniejszych wierszach.

Nie tylko w nawiązaniu do Rzymu, ale w całej jej twórczości poetyckiej Bóg jest wyraźnie obecny. Świat natury jest emanacją Boskiego piękna, a świat sztuki jest refleksem odwiecznej Boskiej mądrości. W obrazowaniu przyrody i ekfrazach wiele jest odwołań do światła, które w idiomie poetyckim Jennings stanowi atrybut Boga: „I czasami mój Bóg-co stał się-Człowiekiem wydaje się jedno z tym blaskiem” (Religia dzieciństwa [Childhood Religion]); a także do muzyki, która otula świat przynależnymi Bogu radością i pokojem, oraz wyśpiewuje wdzięczność za dar stworzenia: „Pragnę muzyki, która jest czystą wdzięcznością, / […]/ Nie wystarczy powiedzieć ‘Dziękuję’/ Potrzebuję dźwięków, które mnie wypełnią jak modli[1]twa” (Majowa medytacja, [Mid-May Meditation]).

Pod piórem Jennings zarówno światło, jak i muzyka wykraczają poza fizyczne wymiary rzeczywistości. Światło jest nie tylko zwykłą jasnością, która oświetla, ale staje się ucieleśnieniem Boskiej transcendencji. Taką właśnie jasność poetka odczuwa, wracając do świadomości po zabiegu chirurgicznym: „I ujrzałam wszystko w olśnieniu łaski” (Zgubiony czas [Lost Time]). Podobne doświadczenie, tym razem bezradności ludzkiego poznania wobec tajemnicy Boga rozświetlającego egzystencję człowieka, rejestruje wiersz Po czterech miesiącach choroby (After Four Months of Illness): „Próbuję zrozumieć / Skąd takie światło rozlewa się wszędzie blaskiem”. Z kolei muzyka niesie nie tylko akustyczne doznania harmonii i barwy dźwięków, ale staje się wybrzmieniem odwiecznej Boskiej zasady porządkowania Kosmosu, którą metafizycy czasów antycznych określali mianem muzyki sfer. W wierszu o takim właśnie tytule ‘Muzyka sfer’ (‘Music of the Spheres’) Jennings postrzega muzykę przez pryzmat doświadczenia mistycznego, jako „harmonie niebiańskie” i „dźwięk zesłany z nieba”. W innym wierszu, Niebo czasu dzieciństwa (Sky in Childhood), dojrzała już kobieta patrząc na świat oczami dziecka, uświadamia sobie, że czas zegarowy niewiele się liczy, a istnieje tylko czas łaski. Zanurzenie w czasie łaski rodzi słowa poezji: „Na pewno istnieje ‘muzyka sfer’/ Jeśli tylko pozwolimy ciszy,/ Aby przepędziła nasze lęki/ I ułożyła nas do snu”.

Cisza jest niezbywalnym podłożem doświadczenia mistycznego. Nie dziwi więc, że w wierszach, które poetka wkłada w objęcia mistyki, jest wiele ciszy, zarówno na poziomie strukturalno- -retorycznym wiersza, jak i w jego wymowie tematycznej. Doświadczenie ciszy jest istotnym elementem duchowego przesłania poezji Jennings. Wśród różnych rodzajów ciszy istnieje jednak ta „najważniejsza” dla spotkania człowieka z Bogiem: „… najważniejsza z nich/ Jest darem, o który wcale nie prosisz./ To wtedy głęboko w sobie czujesz Boga/ W bezmiarze pokoju, jaki płynie z jego łaskawości” (Czynienie ciszy [Making a Silence]). W takim idiomie poetyckim cisza jest klimatem ducha, w którym może się rozwijać relacja człowieka z Bogiem. Stąd w wierszu o znamiennym tytule Godziny brewiarzowe i słowa (‘Hours’ and Words) poetka woła: „Niech się stanie cisza pełna/ rozkwitających podpowiedzi”. Zmagająca się z wewnętrznymi trudnościami i niezaspokojona potrzebą wyrazu poetka zauważa: „Kiedy najbardziej potrzebujemy języka znajdujemy tylko/ Chrystusa w jego najcichszym byciu” (Sakrament Zesłania Ducha Świętego [Whitsun Sacrament]). Pochodną ciszy jest u Jennings pokora, która nie tylko aluzyjnie pojawia się w wielu wierszach i jest cechą osobową poetki, ale określa także dyspozycję niezbywalną dla doświadczenia mistycznego.

O ile cisza w poezji Jennings wyznacza próbę dotykania Niewyrażalnego, o tyle wyartykułowane słowo ma w sobie coś z ikony otwierającej drogę, która ze świata zmysłowych wrażeń i piękna wznosi się ku tajemnicy mistycznego spotkania, aby ponownie zatapiać się w ciszy wypełnionej Obecnością. Poezja, tak jak ją pojmuje Jennings, istnieje odwiecznie w obszarze Boskiego Logos, podobnie jak harmonia muzyki sfer w kosmosie: „… wiersze czy też ich substancja/ Podtrzymywane są przez gwiazdy i księżyc, unoszone przez wiatry./ Lecz nie zamieszkają w słowach dopóki jakiś poeta nie złapie/ Momentu i muzyki…” (Myśląc o Kartezjuszu [Thinking of Descartes]).

W proponowanej przez Jennings wizji poezji słowo jako wyraz poetyckiej wyobraźni wskazuje tak na Logos, jak na Słowo Wcielone. Tajemnica Wcielenia i związana z nią prawda o Rzeczywistej Obecności Boga stanowią religijny fundament wiary poetki i ważny wątek w jej twórczości. Jennings wyznaje: „… muszę pamiętać, że każdy wiersz jest Rzeczywistą/ Obecnością, skoro Bóg stwarza wyobraźnię,/ Która nigdy nie działa li tylko jako akt woli” (Wyrzut [A Reproach]). W wierszach istotnym uzewnętrznieniem prawdy o Wcieleniu jest materialny znak sakramentu. W takiej poetyce poczesne miejsce zajmuje Eucharystia, zaś poezja postrzegana jest w perspektywie sakramentalnej jako „słowa, [które] są ofiarowane/ [poecie] Jak Hostia położona na języku” (Pytania do innych artystów [Questions to Other Artists]). Tak więc mistyka, w objęcia której Jennings wprowadza poezję, nie jest bynajmniej jakimś rozrzedzonym, bezkształtnym spirytyzmem. Wręcz przeciwnie, ma ona cielesne ramiona i dłonie należące do Boga, który stał się Człowiekiem i który jest Realnie Obecny, także w materialności świata i w zapisie poetyckim.

W swoim poetyckim credo Jennings wyznaje: „Bóg/ Jest obecny w każdej poezji, którą się tworzy/ Na fundamencie formy i celu” (O poezji: refleksja metafizyczna [A Metaphysical Point About Poetry]). Zaś cel poezji w jej rozumieniu wydaje się zbieżny z celem mistyki.

Anna Walczuk


JAN OD KRZYŻA

Pustka, bezkres. Ciemność, którą mogłeś otoczyć murem, włożyć w nią gwiazdy i z oddali oświetlić, lecz nigdy wejść tam myślą. Zbliżyć się oznaczało stać się ciemnością, której nie przełamują nawet cienie.

I także zmysły, rozbrojone, bezwładne, z wyboru odsunięte od przyjemności. Palce pozbawione dotyku, zgniatające nieme listki papieru. Wargi ściśnięte na zamkniętych ustach, by nie dać zaspokojenia. Uszy, do których nie wchodzą głosy. Dłonie wyciągnięte, ale puste. Nawet ciemności nie można posiadać.

Więc wszystko nie do opisania, a jednak wciąż to pragnienie, by przedstawić, wypatrzyć, wskazać, namalować, przygotować. O głębokiej ciemności trzeba było mówić, dotknąć jej ponad zasięgiem gwiazd, wejść w nią bez żadnych wskazań.

Potem płomień,  mocny – nie wewnętrzny płomień żądzy, ponaglający, domagający się zaspokojenia, bliski zmysłom i przez nie wydający westchnienia:  lecz płomień niczym czyste światło, które wpływa przez okna i choć zalewa szkło szyby, pozostawia je nietknięte.

A nawet jeszcze więcej.  Nie jest to światło wyznaczone przez knot świecy i  moc swą wywodzące z ciemności panującej dookoła;  tego płomienia ani nie zgasi powiew wiatru,

ani mu nie da wzrostu troskliwe dmuchanie.

Jego istnienie podtrzymuje cierpliwość, czuwanie i cierpienie ponad wszelki wyraz. I nie jest to też twoje światło. Ty jesteś proszącym i obdarowanym. A kiedy płomień przygasa, nic z ciebie nie może go ożywić: jesteś zdany na ciemność. I otwierasz oczy do świata.

[Elizabeth Jennings, z wczesnego tomu, Song for a Birth or a Death (Pieśń dla urodzin lub śmierci), 1961; przykład tego, co Jennings określa jako wiersz prozą]