Otuleni miłością i Bożą łaską - Dumanie.pl - blog osobisty | o. Mariusz Wójtowicz OCD

Otuleni miłością i Bożą łaską

W dniu ślubu serca nowożeńców przepełnione są mnóstwem emocji i uczuć, które towarzyszą tylko temu jednemu wyjątkowemu wydarzeniu. Wspominając po latach ten szczególny dzień, przywołujemy jakąś konkretną chwilę, coś, co mocno zapadło nam w pamięć. My często opowiadamy, że podczas składania przysięgi Monika bardzo się śmiała i każde słowo, które wypowiadała, przepełnione było ogromną radością. Ten śmiech i ta radość towarzyszą nam za każdym razem, gdy odnawiamy sakrament małżeństwa.

Warto sobie przypomnieć tekst jednej z pierwszych modlitw, które kapłan wypowiada podczas mszy świętej ślubnej: „Boże, Ty uświęciłeś związek małżeński przez tak wzniosły sakrament, że stał się obrazem mistycznego związku Chrystusa z Kościołem”. Każde małżeństwo zawarte przed Bogiem to wzniosły sakrament!

Budujemy naszą relację z Bogiem w sakramencie małżeństwa trzydziesty rok. Dziś jesteśmy pewni Jego obecności w naszym wspólnym życiu. Kiedy patrzymy wstecz, dostrzegamy Boże działanie, opiekę i prowadzenie, choć wtedy nie byliśmy tego świadomi. Jesteśmy przekonani, że tak jak każde z nas buduje swoją osobistą relację z Bogiem, tak też budujemy naszą wspólną, małżeńską więź z Jezusem.

U nas było tak, że duchowość karmelitańska najpierw wypełniła serce żony, a potem przeniknęła do serca męża. Jak to się stało? Nie wiemy – Bóg to wie! Jesteśmy jednak pewni, że to jest nasza droga. Łaska Boża to tajemnica, którą będziemy poznawać całe życie.

Klasztor w Czernej jest miejscem, w którym zaczęła się nasza karmelitańska małżeńska przygoda. Lubimy tu wracać. Dlatego nie mogło nas zabraknąć na spotkaniu z Małą Tereską i jej świętymi rodzicami. Modlitwa przy relikwiach dała nam poczucie bliskości rodziny Martin, ludzi świętych, a jednocześnie tak bardzo zwyczajnych. Zelia i Ludwik są dla nas wzorem prostego życia i zwykłej codzienności. Życia tu i teraz, jednak zawsze w Bożej obecności. Świadectwo ich życia potwierdza, że bycie z Bogiem nie gwarantuje braku trudności, jednak daje pewność, że z Bożą pomocą można przetrwać każdą burzę. Zawierzając naszą codzienność Bożej opatrzności, wiemy, że jesteśmy bezpieczni. Jesteśmy w objęciach Miłości prawdziwej – nieskończonej i odwiecznej! To daje nam poczucie życia w łasce uświęcającej. Pomaga przeżywać nadzwyczajnie to, co jest takie zwyczajne, codzienne, normalne. Pozwala również dostrzegać działanie Boga w naszym życiu, w małżeństwie, w rodzinie. Zbliża i umacnia więzi. Życie wiarą pełne jest wyjątkowych i niezwykłych wydarzeń, małych i większych cudów. Za każdym razem, gdy dane nam jest zobaczyć jego owoce, jesteśmy ogromnie wdzięczni i szczęśliwi.

W Czernej spędziliśmy cały weekend. Podczas peregrynacji uroczyście odnowiliśmy przysięgę małżeńską pierwszego dnia. Ważnym momentem dla nas była małżeńska modlitwa przy relikwiarzu Zelii i Ludwika Martin, na którym położyliśmy obrączki. W kolejnym dniu staliśmy z boku, by inni pielgrzymi mogli wyjść na środek i dokonać tego pięknego aktu. Nagle pewna starsza pani, patrząc w naszą stronę, miło, choć stanowczo, zaczęła zachęcać nas do odnowienia przyrzeczenia. „My już odnowiliśmy, wczoraj”. „To nic! Przysięgę małżeńską trzeba często odnawiać. To ważne!” Trudno się nie zgodzić… Zrobiliśmy, jak powiedziała, i staramy się życiem wypełniać to, co sobie przyrzekaliśmy.

Tydzień później całą rodziną spędziliśmy kilka dni w Rzymie. Czekaliśmy na ten wyjazd pół roku. Modliliśmy się o to, by przejść razem choć jedne Święte Drzwi. I stało się! Razem z trójką naszych dorosłych synów przeszliśmy przez Święte Drzwi w Bazylice św. Piotra. Monika pragnęła odnaleźć grób swojej świętej patronki. I się udało! Wszyscy razem mogliśmy trwać na modlitwie, dziękując św. Monice za wstawiennictwo i pomoc, kiedy byliśmy w bardzo trudnym czasie.

Ostatnim pragnieniem była wspólna niedzielna Eucharystia. Byliśmy już w drodze powrotnej, więc szukaliśmy kościoła blisko dworca autobusowego i mszy świętej w języku polskim. Jakże ogromna była nasza radość, gdy znaleźliśmy się w Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy! Maryja w tym wizerunku jest dla nas szczególnie ważna. Monika mówi, że to właśnie Ona prowadzi nas przez życie. Jej obraz znajduje się w naszym domu.

Polecieliśmy do Rzymu, mając w sercu trzy pragnienia. Bóg dał nam więcej. Spędziliśmy ten czas razem, odbyliśmy mnóstwo ciekawych rozmów, otrzymaliśmy cudowny, rodzinny czas. Bóg właśnie tak działa – daje więcej, niż możemy sobie wyobrazić.

Znakiem tego, że droga Karmelu jest naszą drogą, był dar codziennej Eucharystii w kościele karmelitańskim. To nic, że w innym kraju i w obcym języku, bo dla dzieci Bożych istnieje jeden język: język miłości, a nasz dom – królestwo Boże – jest w nas, w naszych sercach.

Otuleni miłością i Bożą łaską pielgrzymujemy dalej – w codzienności, krok po kroku w kierunku nieba, w prostocie serca, uświęcając siebie wzajemnie. Idziemy r a z e m.

Monika i Roman Boreccy