W szkole Maryi – przylgnięcie, oddanie, działanie - Dumanie.pl - blog osobisty | o. Mariusz Wójtowicz OCD

W szkole Maryi – przylgnięcie, oddanie, działanie

Historia życia św. Teresy od Jezusa jest niezwykłym splotem działania Boga i człowieka. Każdy epizod z życia Świętej to szczególne miejsce Bożej obecności oraz niezmierzonych ludzkich pragnień realizowanych w praktyce.

Sposób postępowania św. Teresy ma źródło w niezachwianej determinacji, której zadaniem jest kroczenie „z dobrego w lepsze”. Ponieważ w tej drodze Święta zawsze szła za ogólną pobożnością Kościoła, dlatego z racji miesiąca maja przyjrzymy się obecnie zażyłości pomiędzy Teresą a Maryją – Matką Boga.

Jak w tej konkretnej historii życia wygląda zażyłość między Świętą z Avila a Matką Chrystusa? Otóż Teresa spotyka Matkę Boga w pierwszych latach dzieciństwa. Oczywiście pierwszymi pośrednikami w tym dziele są jej rodzice, a szczególnie matka Beatrycze. Nauka poznawania Maryi, Jej życia i postępowania, odbywa się nie tylko na zasadzie tłumaczenia i przekonywania, ile bardziej poprzez osobisty przykład rodziców. Matka małej Teresy często udaje się na miejsca ustronne, aby tam oddawać się modlitwie, a szczególnie modlitwie różańcowej, często praktykowanej w rodzinie. Teresa jako dziecko podpatruje zachowanie matki i czyni podobnie. W dniu kiedy umiera matka, Teresa jest jeszcze małą dziewczynką, ale już dobrze rozumiejącą obecność Maryi w swoim życiu. Posłuchajmy jej wyznania z tego czasu:

Gdy matka moja umarła, miałam, o ile pamiętam, dwanaście lat lub mało, co mniej. Rozumiejąc wielkość straty, poszłam ze zmartwieniem swoim przed obraz Matki Boskiej i rzewnie płacząc błagałam Ją, aby mi była matką. Prośba ta, choć uczyniona z dziecinną prostotą, nie była, zdaje mi się, daremna. Bo ile razy, w jakiejkolwiek potrzebie poleciłam siebie tej Pannie Wszechwładnej, zawsze w sposób widoczny doznałam Jej pomocy. Aż w końcu nawróciła mnie do siebie (KŻ 1, 7).

Powyższy tekst zaskakuje prostotą i zuchwałością Teresy proszącą Maryję, aby Ona przejęła macierzyńskie obowiązki zmarłej matki Teresy. Ta zwyczajna prośba, staje się głębokim zrozumieniem słów, które Jezus wypowiedział na krzyżu: oto Matka Twoja. W ten sposób, ta dwunastoletnia dziewczynka, może do końca jeszcze nie rozumiejąc tego zbawczego wydarzenia, przyjmuje do swojego życia testament z Krzyża.

W wieku 21 lat Teresa wstępuje do Karmelu poświęcając całe swoje życie Chrystusowi i Jego Kościołowi. W klimacie życia zakonnego, Święta dojrzewa również w spojrzeniu na Maryję, postrzegając Ją już nie tylko jako swoją Matkę, ale również jako tę która całe swoje życie poświeciła Chrystusowi. Teresa rozumie, że Maryja dzięki swojemu „tak” stała się mieszkaniem Słowa Wcielonego – to za Jej przyzwoleniem Słowo stało się Ciałem i dzięki Jej trosce Jezus wzrastał w Nazarecie i dojrzewał w mądrości u Boga i u ludzi.

Idąc tokiem ewangelicznej logiki nasza Święta zauważa, że Maryja nie zatrzymuje Chrystusa tylko dla siebie, ale jest do końca posłuszna misji niesienia miłości drugiemu człowiekowi, dla której Bóg – Człowiek przyszedł na ziemię. Teresa dostrzega, że Maryja pozwala odejść swojemu Synowi z rodzinnego Nazaretu, dyskretnie towarzyszy Mu w Jego działalności, jest przy Nim w trudniejszych momentach – szczególnie pod krzyżem, a potem w rodzącym się Kościele. W ten sposób Teresa przechodzi od „Maryi Matki” do „Maryi wzoru naśladowania w pójściu za Chrystusem i służeniu Kościołowi”. Wcześniej „rzucała się” w ramiona Matki, teraz pragnie uczestniczyć w Jej radościach i cierpieniach. Przedtem pragnęła bardziej otrzymywać i być wysłuchaną, teraz chce być pomocą i dzielić los Matki Zbawiciela przenikając Jej świat myśli i uczuć.

Na tym miejscu warto zaznaczyć, że wyżej wspomniane zakorzenienie w Maryi, Teresa przenosi w konkretne życie. Gdy mówi o zakonie karmelitańskim, wszystko w nim widzi maryjne: regułę, klasztor, habit, poszczególne osoby. Mało tego, Matkę Jezusa nazywa swoją przeoryszą lub przełożoną, i nie są to puste słowa. Znany jest bowiem fakt, kiedy Święta obejmując urząd przełożonej w klasztorze Wcielenia po przybyciu na miejsce w stalli przełożonej umieszcza figurę Matki Chrystusa składając u Jej stóp klucze do domu, jako znak jej przełożeństwa. A oto co się wydarza po tak roztropnej decyzji Teresy:

W pierwszym roku mojego przełożeństwa w klasztorze Wcielenia, w czasie komplety przed dniem św. Sebastiana, w chwili gdy zaczynało się Salve, ujrzałam Matkę Boską, z wielkim mnóstwem aniołów, zstępującą do stalli Przeoryszy, gdzie była ustawiona Jej figura i zasiadającą na tym miejscu. Nie widziałam już wówczas, zdaje mi się, figury, jeno samąż osobę Najświętszej Panny. Zdawała mi się nieco podobną do obrazu, który mi dała hrabina, chociaż krótki miałam czas Jej się przypatrzyć, bo zaraz wpadłam w głębokie zachwycenie. Na wierzchu gzymsów stalli i na przednich jej poręczach, zdawało mi się, że widzę mnóstwo aniołów, choć nie w cielesnej postaci, bo widzenie było umysłowe. W takim stanie pozostałam przez cały czas śpiewu Salve, a Pani nasza rzekła do mnie: Dobrą myśl miałaś, ze mię tu umieściłaś. Będę obecna hołdom uwielbienia, które tu będą się składać mojemu Synowi, i będę Mu je przedstawiała (SD 25).

Nowym klasztorom zakładanym przez Teresę zawsze towarzyszy obecność Maryi. Zewnętrznie poprzez gest obecności Jej figury, wewnętrznie poprzez praktykowanie ukrytego życia Matki Boga, Jej pokory, zawierzenia oraz całkowitego poświęcenia się Chrystusowi i Jego Kościołowi. Pewnego dnia, zaraz po komunii, Pan przykazał mi stanowczo, abym starała się z wszystkich sił o założenie tego klasztoru [św. Józefa] i sprawy tej nie zaniedbywała; że będzie w nim kwitła żarliwa służba Jego; że ma być pod wezwaniem św. Józefa; że on będzie nas strzegł u jednych drzwi, a Najświętsza Panna u drugich. On zaś, Chrystus Pan, będzie mieszkał w pośrodku nas (KŻ 32, 11).

Jakiej pobożności maryjnej uczy nas św. Teresa? Po pierwsze zachęca nas do traktowania Maryi jako Matki, a następnie do naśladowania Jej w pójściu za Chrystusem. Mówiąc inaczej, pragnie abyśmy przylgnęli do serca Maryi, ale nie tylko po to, aby otrzymać trochę ciepła i matczynego zrozumienia, ale żebyśmy poprzez to przylgnięcie wspierali Matkę Zbawiciela w trosce o Kościół i każdego człowieka, a tym samym, dzielili z nią Jej trudy i radości. Co więcej, Święta zachęca nas do naśladowania Maryi w postawie pokory i ukrycia w naszych codziennych relacjach z drugim człowiekiem.

Podsumowując, Teresa w duchowości maryjnej wychodzi od przylgnięcia do Maryi, poprzez oddanie swojego życia Jezusowi za Jej wzorem, dochodzi do konkretnego naśladowania Matki Zbawiciela i działania w służbie człowiekowi oraz Kościołowi.

o. Mariusz Wójtowicz OCD