Droga doskonałości - Strona 42 z 44 - Dumanie.pl - blog osobisty | o. Mariusz Wójtowicz OCD

Droga doskonałości

parallax background
fot. rtve.es

 

Rozdział XL



Mówi, że żyjąc zawsze w miłości i bojaźni, będziemy bezpieczni pośród
wszelkich pokus, choćby największych.

1. Oby nam więc dobry nasz Mistrz dał jakiś środek pomocniczy, abyśmy mogły wyjść cało z walki tak niebezpiecznej.

Środek ten, córki, już nam podał Boski Majestat, a jest nim “miłość i bojaźń”. Miłość sprawi, że będziecie przyspieszały kroku; bojaźń nauczy was stąpać ostrożnie i oglądać się, gdzie stawić nogę, aby nie upaść. Pod tą dwojaką obroną żadna pokusa oszukać was nie zdoła.

2. Zapytacie mię może, po czym możecie poznać, czy posiadacie te dwie tak wielkie cnoty? I macie słuszność, jest to bowiem rzecz bardzo ważna. Jest bowiem pewne, że gdy będziemy miały miłość, będziemy w łasce. Są jednak znaki, przez które i ślepy je dojrzy. Nie są to rzeczy, które by się ukryć mogły, choćby kto chciał je milczeniem pominąć. Mają one wielki głos swój i słychać go wszędy, a tym mocniej biją w oczy każdego, że mało jest takich, którzy by je posiadali i choćby ten, kto je posiada, ukrywał się i milczał, miłość i bojaźń Boża same przez niego mówić będą i objawiać się w uczynkach jego. Miłość i bojaźń Boża są to dwie twierdze niezdobyte, z których dusza wydaje wojnę światu i czartom.

3. Kto prawdziwie miłuje Boga, ten wszystko miłuje cokolwiek jest dobrego, i cokolwiek jest dobrego pragnie, i cokolwiek jest dobrego popiera, i cokolwiek jest dobrego pochwala, i z każdym dobrem się łączy, i wszędzie gotów go bronić, i wszelką cnotę sercem obejmuje, i niczego nie kocha jeno prawdę i co jest godnym kochania. Czy sądzicie, by ten, kto prawdziwie miłuje Boga, mógł jeszcze kochać się w marnościach ziemskich? Nie może, nie potrafi już przywiązywać się do bogactw ani do uciech, ani do czci tego świata, ani wdawać się w spory, ani dopuścić do siebie jakie uczucie zazdrości. A wszystko to dlatego, że niczego nie ma już na myśli innego, jeno upodobanie Tego, którego miłuje. Umiera z pragnienia posiadania miłości Jego; życie swoje ochotnie gotów oddać w ofierze, jeśliby przez to mógł stać się przyjemniejszy w oczach Jego. Czy taka miłość może się ukryć? To niepodobna! Zobaczcie takiego Pawła świętego, taką świętą Magdalenę! Pierwszy w trzy dni po nawróceniu uczuł w sobie ranę przyciskającej go miłości, druga od pierwszego dnia. I jakże nam ta różnica dobrze maluje różny sposób działania miłości! Bo miłość ma swoje stopnie wyższe i niższe, i z jaką siłą pała wewnątrz, z takąż oznajmia siebie na zewnątrz. Jeśli jest wielka, wielkie będą jej objawy, jeśli mała, małe. Ale czy będzie mniejsza lub większa ta miłość Boża, zawsze się ją pozna.

4. Lecz co się tyczy tego, o czym tu mówię, to jest mamideł i szalbierstw, którymi diabeł usiłuje oszukać dusze podniesione do rzeczy wzniosłych – do kontemplacji doskonałej – to w takich duszach miłość nigdy nie może być mała; zawsze jest w nich wielka i mocna i na różny sposób się objawia. Płonie wielkim ogniem, więc i blask silny musi z siebie wydawać. U kogo takiej miłości nie widać, ten choćby otrzymał łaskę kontemplacji, niech się ma na baczności, niech wie, że ma się czego lękać o siebie. Niech bada skąd ten brak pochodzi, niech mnoży modlitwy, niech głębiej się upokarza, niech błaga Pana; by nie wodził go na pokuszenie, bo dusza, której nie dostaje tego znaku; słusznie się obawiać powinna, czy nie jest już w pokuszeniu. Wszakże, jeśli chodzicie w pokorze, jeśli staracie się poznać prawdę, jeśli z szczerością otwieracie dusze przed spowiednikiem i z uległością rad jego słuchacie, wtedy to, co diabeł knuje wam na śmierć, to się wam obróci na życie, choćby was nękał największymi ułudami.

5. Tym bardziej więc, jeśli jest w was ta miłość, o której mówiłam i ta bojaźń, o której jeszcze mówić będę, weselcie się i spokojnie idźcie naprzód po drodze waszej, nie zważając na te tysiączne fałszywe strachy, jakie diabeł, sam przez się lub przez ludzi, przeciw wam wzniecać będzie dla zatrwożenia was i zamącenia wam spokojnego używania tych dóbr niewypowiedzianych, którymi Pan was obdarza. Widząc, że daremnie stara się zgubić was, chciałby przynajmniej uszczuplić te korzyści niezmierzone, jakie pozyskałaby dusza na tę wysokość podniesiona, gdyby mocną i żywą wiarą wierzyła, że łaski jej użyczone prawdziwie od Boga pochodzą, że prawdziwie Bóg w niepojętym miłosierdziu swoim taką hojnością darów swoich obsypuje takie nędzne stworzenia, za jakie ona siebie uważa. Bo przecież może to Pan uczynić, a my często jakby zapoznajemy dawniej nam udzielone łaski.

6. Czy sądzicie, że mało diabłu zależy na wzniecaniu podobnych strachów. I wątpliwości? – Wiele on na tym zyskuje, bo podwójną nam przez to szkodę wyrządza. Pierwsza jest ta, że niejeden słysząc o tych rzekomych niebezpieczeństwach modlitwy wewnętrznej, boi się wstąpić na tę drogę, aby nie został oszukany. A druga, że tymi strachami i pokusami powstrzymuje wielu, którzy nie wahaliby się oddać się Bogu bez podziału, gdyby wierzyli w tę nieskończoną dobroć Jego, z jaką zbliża się do grzeszników. Powzięliby z tego nadzieję, że i nad nimi może tę dobroć swoją okazać, w czym mieliby zupełną słuszność. Sama znam takich, których podobna nadzieja pobudziła do wstąpienia na drogę modlitwy wewnętrznej; i nie zawiedli się na niej, bo w krótkim czasie wielkich łask dostąpili.

7. Jeśli więc, siostry, znajdzie się między wami jakaś okazująca te znaki miłości Bożej, chwalcie za nią Pana i dzięki Mu czyńcie; ale nie sądźcie, by ta szczęśliwa była już zabezpieczona od złego, owszem, tym usilniej wspierajcie ją modlitwami waszymi, bo nikt nie może być pewny wytrwania w dobrym, dopóki żyje miotany falami tego morza burzliwego.

Więc, jak mówiłam, miłość prawdziwa natychmiast się objawia. Nie pojmuję nawet, jak by się mogła ukryć? Jeśli miłość do stworzenia nie może się ukryć, jeśli ta miłość ziemska, niegodna nawet tej nazwy, choćby ją ukrywano, zawsze wyjdzie na jaw – któż jeszcze odważy się twierdzić, by mogła pozostać ukryta i nie poznana miłość Boża? Jakżeż mogłaby się ukryć ta miłość tak mocna, tak święta, ustawicznie wzrastająca, wszystko obejmująca? Jakżeż nie dałaby się poznać miłość okupiona tak wielką ceną innej miłości, która ją stwierdziła niezbicie cierpieniami, trudami, wylaniem krwi i poświęceniem życia, by nie było już żadnej wątpliwości co do jej wielkości? O, Boże wielki! Jakże głęboko musi odczuć, jak jasno widzieć ogromną różnicę tej miłości od tamtej, komu raz dano jej zakosztować!

8. Oby Boski Majestat i nam dał jej zakosztować, nim nas zabierze z tego życia! O, jakie to będzie w chwili śmierci uszczęśliwienie nasze, gdy będziemy mogły powiedzieć sobie, żeśmy nad wszystko miłowały Tego, który teraz będzie nas sądził! Z jakąż bezpieczną ufnością staniemy przed Nim, choć z całym brzemieniem win naszych! Nie będzie to wnijście do obcej krainy, ale wnijście do ojczyzny, do własnego królestwa naszego, bo jest to królestwo Tego, którego tak miłowałyśmy i który nas miłuje. O córki moje, pomnijmy, jaki zysk przynosi z sobą ta miłość, jaką stratę ponosi ten, kto jej nie posiada! Brak miłości Bożej wydaje duszę w ręce kusiciela, w te ręce okrutne, nienawidzące wszystkiego co dobre, lubujące się we wszystkim co złe.

9. Co się będzie działo w tej nieszczęśliwej duszy, która wprost z boleści i udręczeń towarzyszących śmierci wpadnie tejże chwili w ręce tego nieprzyjaciela? Jakże straszne odpocznienie znajdzie! W czarnej rozpaczy, kłami szatańskimi poszarpana, znajdzie się na dnie piekła, gdzie takie mnóstwo gadów wszelkiego rodzaju i takie miejsca straszliwe, taka straszna gospoda! Ludziom żyjącym w rozkoszach (a tacy przeważnie zaludnią piekło) nieznośną wydaje się rzeczą jedną noc spędzić na niewygodnym noclegu; cóż więc będzie się działo w tej nieszczęsnej duszy, gdy dostanie się do onej okropnej gospody, która będzie jej mieszkaniem na zawsze, bez końca?

O córki moje, nie pragnijmy dla siebie wczasów ani wygód! Dobrze nam jest tak, jak jest, jedna noc do spędzenia w niewygodnej gospodzie, ot i wszystko. Chwalmy Boga i usiłujmy pokutę czynić, póki żyjemy. O jakże słodka będzie śmierć dla tego, kto za życia pokutą zgładził wszystkie grzechy swoje i nie będzie musiał iść do czyśćca! Jeszcze za życia będzie mu dano zakosztować początku rozkoszy i chwały niebieskiej w duszy wolnej od wszelkiego strachu i w niewzruszonym pokoju utwierdzonej.

10. Jeśliśmy nie doszły do tego, siostry, jeśli potrzeba, byśmy jeszcze ponosiły karanie, niechże nam będzie dano ponosić je w tym miejscu, gdzie jest niezawodna nadzieja końca wszelkiego cierpienia, gdzie zatem cierpienie ochotnie się znosi, gdzie się cierpi bez utraty przyjaźni i łaski Pana Boga naszego. Nie ustawajmyż błagać Go, aby nas łaską swoją wspierał w tym życiu i nie dawał nam nieświadomie i niepostrzeżenie wpadać w pokuszenie.

 

Rozdział XL



Mówi, że żyjąc zawsze w miłości i bojaźni, będziemy bezpieczni pośród
wszelkich pokus, choćby największych.

1. Oby nam więc dobry nasz Mistrz dał jakiś środek pomocniczy, abyśmy mogły wyjść cało z walki tak niebezpiecznej.

Środek ten, córki, już nam podał Boski Majestat, a jest nim “miłość i bojaźń”. Miłość sprawi, że będziecie przyspieszały kroku; bojaźń nauczy was stąpać ostrożnie i oglądać się, gdzie stawić nogę, aby nie upaść. Pod tą dwojaką obroną żadna pokusa oszukać was nie zdoła.

2. Zapytacie mię może, po czym możecie poznać, czy posiadacie te dwie tak wielkie cnoty? I macie słuszność, jest to bowiem rzecz bardzo ważna. Jest bowiem pewne, że gdy będziemy miały miłość, będziemy w łasce. Są jednak znaki, przez które i ślepy je dojrzy. Nie są to rzeczy, które by się ukryć mogły, choćby kto chciał je milczeniem pominąć. Mają one wielki głos swój i słychać go wszędy, a tym mocniej biją w oczy każdego, że mało jest takich, którzy by je posiadali i choćby ten, kto je posiada, ukrywał się i milczał, miłość i bojaźń Boża same przez niego mówić będą i objawiać się w uczynkach jego. Miłość i bojaźń Boża są to dwie twierdze niezdobyte, z których dusza wydaje wojnę światu i czartom.

3. Kto prawdziwie miłuje Boga, ten wszystko miłuje cokolwiek jest dobrego, i cokolwiek jest dobrego pragnie, i cokolwiek jest dobrego popiera, i cokolwiek jest dobrego pochwala, i z każdym dobrem się łączy, i wszędzie gotów go bronić, i wszelką cnotę sercem obejmuje, i niczego nie kocha jeno prawdę i co jest godnym kochania. Czy sądzicie, by ten, kto prawdziwie miłuje Boga, mógł jeszcze kochać się w marnościach ziemskich? Nie może, nie potrafi już przywiązywać się do bogactw ani do uciech, ani do czci tego świata, ani wdawać się w spory, ani dopuścić do siebie jakie uczucie zazdrości. A wszystko to dlatego, że niczego nie ma już na myśli innego, jeno upodobanie Tego, którego miłuje. Umiera z pragnienia posiadania miłości Jego; życie swoje ochotnie gotów oddać w ofierze, jeśliby przez to mógł stać się przyjemniejszy w oczach Jego. Czy taka miłość może się ukryć? To niepodobna! Zobaczcie takiego Pawła świętego, taką świętą Magdalenę! Pierwszy w trzy dni po nawróceniu uczuł w sobie ranę przyciskającej go miłości, druga od pierwszego dnia. I jakże nam ta różnica dobrze maluje różny sposób działania miłości! Bo miłość ma swoje stopnie wyższe i niższe, i z jaką siłą pała wewnątrz, z takąż oznajmia siebie na zewnątrz. Jeśli jest wielka, wielkie będą jej objawy, jeśli mała, małe. Ale czy będzie mniejsza lub większa ta miłość Boża, zawsze się ją pozna.

4. Lecz co się tyczy tego, o czym tu mówię, to jest mamideł i szalbierstw, którymi diabeł usiłuje oszukać dusze podniesione do rzeczy wzniosłych – do kontemplacji doskonałej – to w takich duszach miłość nigdy nie może być mała; zawsze jest w nich wielka i mocna i na różny sposób się objawia. Płonie wielkim ogniem, więc i blask silny musi z siebie wydawać. U kogo takiej miłości nie widać, ten choćby otrzymał łaskę kontemplacji, niech się ma na baczności, niech wie, że ma się czego lękać o siebie. Niech bada skąd ten brak pochodzi, niech mnoży modlitwy, niech głębiej się upokarza, niech błaga Pana; by nie wodził go na pokuszenie, bo dusza, której nie dostaje tego znaku; słusznie się obawiać powinna, czy nie jest już w pokuszeniu. Wszakże, jeśli chodzicie w pokorze, jeśli staracie się poznać prawdę, jeśli z szczerością otwieracie dusze przed spowiednikiem i z uległością rad jego słuchacie, wtedy to, co diabeł knuje wam na śmierć, to się wam obróci na życie, choćby was nękał największymi ułudami.

5. Tym bardziej więc, jeśli jest w was ta miłość, o której mówiłam i ta bojaźń, o której jeszcze mówić będę, weselcie się i spokojnie idźcie naprzód po drodze waszej, nie zważając na te tysiączne fałszywe strachy, jakie diabeł, sam przez się lub przez ludzi, przeciw wam wzniecać będzie dla zatrwożenia was i zamącenia wam spokojnego używania tych dóbr niewypowiedzianych, którymi Pan was obdarza. Widząc, że daremnie stara się zgubić was, chciałby przynajmniej uszczuplić te korzyści niezmierzone, jakie pozyskałaby dusza na tę wysokość podniesiona, gdyby mocną i żywą wiarą wierzyła, że łaski jej użyczone prawdziwie od Boga pochodzą, że prawdziwie Bóg w niepojętym miłosierdziu swoim taką hojnością darów swoich obsypuje takie nędzne stworzenia, za jakie ona siebie uważa. Bo przecież może to Pan uczynić, a my często jakby zapoznajemy dawniej nam udzielone łaski.

6. Czy sądzicie, że mało diabłu zależy na wzniecaniu podobnych strachów. I wątpliwości? – Wiele on na tym zyskuje, bo podwójną nam przez to szkodę wyrządza. Pierwsza jest ta, że niejeden słysząc o tych rzekomych niebezpieczeństwach modlitwy wewnętrznej, boi się wstąpić na tę drogę, aby nie został oszukany. A druga, że tymi strachami i pokusami powstrzymuje wielu, którzy nie wahaliby się oddać się Bogu bez podziału, gdyby wierzyli w tę nieskończoną dobroć Jego, z jaką zbliża się do grzeszników. Powzięliby z tego nadzieję, że i nad nimi może tę dobroć swoją okazać, w czym mieliby zupełną słuszność. Sama znam takich, których podobna nadzieja pobudziła do wstąpienia na drogę modlitwy wewnętrznej; i nie zawiedli się na niej, bo w krótkim czasie wielkich łask dostąpili.

7. Jeśli więc, siostry, znajdzie się między wami jakaś okazująca te znaki miłości Bożej, chwalcie za nią Pana i dzięki Mu czyńcie; ale nie sądźcie, by ta szczęśliwa była już zabezpieczona od złego, owszem, tym usilniej wspierajcie ją modlitwami waszymi, bo nikt nie może być pewny wytrwania w dobrym, dopóki żyje miotany falami tego morza burzliwego.

Więc, jak mówiłam, miłość prawdziwa natychmiast się objawia. Nie pojmuję nawet, jak by się mogła ukryć? Jeśli miłość do stworzenia nie może się ukryć, jeśli ta miłość ziemska, niegodna nawet tej nazwy, choćby ją ukrywano, zawsze wyjdzie na jaw – któż jeszcze odważy się twierdzić, by mogła pozostać ukryta i nie poznana miłość Boża? Jakżeż mogłaby się ukryć ta miłość tak mocna, tak święta, ustawicznie wzrastająca, wszystko obejmująca? Jakżeż nie dałaby się poznać miłość okupiona tak wielką ceną innej miłości, która ją stwierdziła niezbicie cierpieniami, trudami, wylaniem krwi i poświęceniem życia, by nie było już żadnej wątpliwości co do jej wielkości? O, Boże wielki! Jakże głęboko musi odczuć, jak jasno widzieć ogromną różnicę tej miłości od tamtej, komu raz dano jej zakosztować!

8. Oby Boski Majestat i nam dał jej zakosztować, nim nas zabierze z tego życia! O, jakie to będzie w chwili śmierci uszczęśliwienie nasze, gdy będziemy mogły powiedzieć sobie, żeśmy nad wszystko miłowały Tego, który teraz będzie nas sądził! Z jakąż bezpieczną ufnością staniemy przed Nim, choć z całym brzemieniem win naszych! Nie będzie to wnijście do obcej krainy, ale wnijście do ojczyzny, do własnego królestwa naszego, bo jest to królestwo Tego, którego tak miłowałyśmy i który nas miłuje. O córki moje, pomnijmy, jaki zysk przynosi z sobą ta miłość, jaką stratę ponosi ten, kto jej nie posiada! Brak miłości Bożej wydaje duszę w ręce kusiciela, w te ręce okrutne, nienawidzące wszystkiego co dobre, lubujące się we wszystkim co złe.

9. Co się będzie działo w tej nieszczęśliwej duszy, która wprost z boleści i udręczeń towarzyszących śmierci wpadnie tejże chwili w ręce tego nieprzyjaciela? Jakże straszne odpocznienie znajdzie! W czarnej rozpaczy, kłami szatańskimi poszarpana, znajdzie się na dnie piekła, gdzie takie mnóstwo gadów wszelkiego rodzaju i takie miejsca straszliwe, taka straszna gospoda! Ludziom żyjącym w rozkoszach (a tacy przeważnie zaludnią piekło) nieznośną wydaje się rzeczą jedną noc spędzić na niewygodnym noclegu; cóż więc będzie się działo w tej nieszczęsnej duszy, gdy dostanie się do onej okropnej gospody, która będzie jej mieszkaniem na zawsze, bez końca?

O córki moje, nie pragnijmy dla siebie wczasów ani wygód! Dobrze nam jest tak, jak jest, jedna noc do spędzenia w niewygodnej gospodzie, ot i wszystko. Chwalmy Boga i usiłujmy pokutę czynić, póki żyjemy. O jakże słodka będzie śmierć dla tego, kto za życia pokutą zgładził wszystkie grzechy swoje i nie będzie musiał iść do czyśćca! Jeszcze za życia będzie mu dano zakosztować początku rozkoszy i chwały niebieskiej w duszy wolnej od wszelkiego strachu i w niewzruszonym pokoju utwierdzonej.

10. Jeśliśmy nie doszły do tego, siostry, jeśli potrzeba, byśmy jeszcze ponosiły karanie, niechże nam będzie dano ponosić je w tym miejscu, gdzie jest niezawodna nadzieja końca wszelkiego cierpienia, gdzie zatem cierpienie ochotnie się znosi, gdzie się cierpi bez utraty przyjaźni i łaski Pana Boga naszego. Nie ustawajmyż błagać Go, aby nas łaską swoją wspierał w tym życiu i nie dawał nam nieświadomie i niepostrzeżenie wpadać w pokuszenie.