Droga na Górę Karmel - Strona 51 z 97 - Dumanie.pl - blog osobisty | o. Mariusz Wójtowicz OCD

Droga na Górę Karmel

 

Rozdział XXXII



Omawia pojęcia, jakie rozum odbiera z uczuć wewnętrznych, powstających w duszy sposobem nadprzyrodzonym. Podaje ich przyczyny. Wskazuje, jak dusza powinna się do nich ustosunkować, ażeby jej nie przeszkadzały na drodze do zjednoczenia z Bogiem.

1. Będziemy teraz rozważali o czwartym i ostatnim rodzaju pojąć rozumowych. Przenikają one do rozumu z uczuć duchowych, jakie budzą się sposobem nadprzyrodzonym wewnątrz człowieka duchowego. Zaliczamy je do osobnych pojmowań rozumowych.

2. Te odrębne uczucia duchowe mogą być dwojakie: jedne powstają w afektach woli, drugie powstają w substancji duszy. I jedne i drugie mogą mieć różne objawy.

Te, które powstają w woli, gdy są od Boga, są bardzo wzniosłe. Te jednak, które powstają w substancji duszy, są nierównie wzniosłej sze i więcej sprawiają dobra. Ani dusza, ani ten, kto ją prowadzi, nie wie i nie rozumie skąd i jak powstają, nie pojmuje też, w jaki sposób Bóg tych łask udziela. Nie zależą one od uczynków, jakie wypełnia, ani od rozmyślań, w jakich się ćwiczy, jakkolwiek te stanowią dla nich dobre przygotowanie. Bóg jednak daje je temu, komu chce i za co chce. Są dusze, które spełniają wiele ćwiczeń pobożnych, a nie zaznają tych dotknięć Bożych. Inne zaś, chociaż mniej się ćwiczyły, obdarza On tymi łaskami w wielkiej obfitości. Aby uzyskać te pojęcia, i aby Bóg dał jej odczuć swe dotknięcia, z których rodzą się wspomniane uczucia, dusza nie musi koniecznie być aktualnie oddana ćwiczeniom duchowym, jakkolwiek te ćwiczenia ułatwiają ich otrzymanie. Często bowiem doznaje ich dusza wtedy, gdy najmniej jest na nie przygotowana. Jedne z tych dotknięć są wyraźne i trwają krótko, inne są mniej wyraźne, lecz trwają dłużej.

3. Uczucia te, o ile są tylko uczuciami, nie należą do rozumu, lecz do woli. Nie zajmuję się więc nimi tutaj szczegółowo; uczynię to wówczas, gdy będziemy mówili o oczyszczeniu i o ciemnej nocy woli odnośnie do jej skłonności. Zagadnieniu temu będzie poświęcona trzecia księga tego traktatu.

Ponieważ jednak często z tych uczuć przenikają w rozum dotknięcia Boże krótko trwające, czy też mniej wyraźne i dłuższe doznania, pojęcia i poznania, musimy nieco o nich wspomnieć. Z tych uczuć powstających w woli i substancji duszy, czy to są dotknięcia Boże krótko trwające czy też mniej wyraźne i dłuższe, spływają na rozum pewne pojmowania, wiedza i zrozumienie. Jest to najwyższe i najsłodsze dla rozumu odczucie Boga i nie ma należytej nazwy, by je określić. Poznania te bywają różnorakie: bardzo wzniosłe i jasne, mniej wyraźne i niższe; wszystko zależy od dotknięć Bożych powodujących te uczucia, stosownie do ich właściwości.

4. Niewiele słów trzeba, by przestrzec i przeprowadzić rozum przez te poznania do zjednoczenia z Bogiem w wierze. Uczucia te, jak wspomnieliśmy, powstają w duszy przy jej stanie biernym, tj. bez jej czynnego udziału. Stąd również i poznania z nich wypływające przyjmuje umysł, zwany przez filozofów “biernym”, tzn. bez współdziałania z jego strony. Widoczne jest z tego, że celem uniknięcia błędów i osiągnięcia należytej korzyści, rozum powinien się wobec nich zachować biernie, wystrzegając się jakiegokolwiek działania uzdolnieniem naturalnym. Umysł bowiem, jak to uczyliśmy już przy słowach sukcesywnych, może bardzo łatwo przez swoje działanie zmącić i zepsuć te delikatne poznania, które są jedynym, rozkosznym, nadprzyrodzonym zrozumieniem, do jakiego natura nie może się ani wznieść, ani ogarnąć go działaniem, może to osiągnąć tylko przyjmowaniem.

Rozum więc musi być tu bierny, to znaczy ani nie starać się o nie, ani nie pragnąć ich dopuszczać, aby samodzielnie nie zaczął tworzyć innych, albo też aby szatan w tym czasie nie wcisnął się z poznaniami innymi, odmiennymi i fałszywymi. Może on to sprytnie zdziałać za pomocą wspomnianych uczuć, albo też za pomocą uczuć swoich, które zdoła wlać do duszy, zajmującej się takimi poznaniami. Niech więc rozum zaprzestanie wszelkich swych działań, a przyjmuje te poznania z pokorą i biernością. Jeśli bowiem takim pozostanie, Bóg, widząc go ogołoconym i uniżonym, udzieli mu tej łaski, kiedy to uzna za stosowne. W ten sposób nie stawi on przeszkody korzyściom, jakie te poznania wnoszą w dzieło boskiego zjednoczenia, [dotknięcia te bowiem są już częścią zjednoczenia], które biernie dokonuje się w duszy.

5. Tyle wystarczy, ażeby skończyć omawianie nadprzyrodzonych pojmowań umysłu, o ile chodzi o przeprowadzenie go przez nie w wierze do zjednoczenia z Bogiem. Sądzę bowiem, że dosyć o nich powiedziałem i cokolwiek by się zdarzyło duszy w zakresie umysłu, znajdzie ona dla siebie naukę i przestrogę w omówionych już ich rodzajach. A choćby któreś z nich zdawało się jej tak odmienne, że do żadnego z nich zaliczyć by go nie mogła (mimo że zdaniem moim nie będzie pojęcia, którego by nie można podciągnąć do jednego z czterech rodzajów wyraźnych poznań), skorzystać może z nauki i przestrogi, jaka podana została odnośnie do innych, podobnych do tych czterech. Teraz przejdziemy więc do księgi trzeciej, w której za łaską Bożą mówić będziemy o duchowym, wewnętrznym oczyszczeniu woli z jej wewnętrznych odczuć, co tu nazywamy nocą czynną.

 

Rozdział XXXII



Omawia pojęcia, jakie rozum odbiera z uczuć wewnętrznych, powstających w duszy sposobem nadprzyrodzonym. Podaje ich przyczyny. Wskazuje, jak dusza powinna się do nich ustosunkować, ażeby jej nie przeszkadzały na drodze do zjednoczenia z Bogiem.

1. Będziemy teraz rozważali o czwartym i ostatnim rodzaju pojąć rozumowych. Przenikają one do rozumu z uczuć duchowych, jakie budzą się sposobem nadprzyrodzonym wewnątrz człowieka duchowego. Zaliczamy je do osobnych pojmowań rozumowych.

2. Te odrębne uczucia duchowe mogą być dwojakie: jedne powstają w afektach woli, drugie powstają w substancji duszy. I jedne i drugie mogą mieć różne objawy.

Te, które powstają w woli, gdy są od Boga, są bardzo wzniosłe. Te jednak, które powstają w substancji duszy, są nierównie wzniosłej sze i więcej sprawiają dobra. Ani dusza, ani ten, kto ją prowadzi, nie wie i nie rozumie skąd i jak powstają, nie pojmuje też, w jaki sposób Bóg tych łask udziela. Nie zależą one od uczynków, jakie wypełnia, ani od rozmyślań, w jakich się ćwiczy, jakkolwiek te stanowią dla nich dobre przygotowanie. Bóg jednak daje je temu, komu chce i za co chce. Są dusze, które spełniają wiele ćwiczeń pobożnych, a nie zaznają tych dotknięć Bożych. Inne zaś, chociaż mniej się ćwiczyły, obdarza On tymi łaskami w wielkiej obfitości. Aby uzyskać te pojęcia, i aby Bóg dał jej odczuć swe dotknięcia, z których rodzą się wspomniane uczucia, dusza nie musi koniecznie być aktualnie oddana ćwiczeniom duchowym, jakkolwiek te ćwiczenia ułatwiają ich otrzymanie. Często bowiem doznaje ich dusza wtedy, gdy najmniej jest na nie przygotowana. Jedne z tych dotknięć są wyraźne i trwają krótko, inne są mniej wyraźne, lecz trwają dłużej.

3. Uczucia te, o ile są tylko uczuciami, nie należą do rozumu, lecz do woli. Nie zajmuję się więc nimi tutaj szczegółowo; uczynię to wówczas, gdy będziemy mówili o oczyszczeniu i o ciemnej nocy woli odnośnie do jej skłonności. Zagadnieniu temu będzie poświęcona trzecia księga tego traktatu.

Ponieważ jednak często z tych uczuć przenikają w rozum dotknięcia Boże krótko trwające, czy też mniej wyraźne i dłuższe doznania, pojęcia i poznania, musimy nieco o nich wspomnieć. Z tych uczuć powstających w woli i substancji duszy, czy to są dotknięcia Boże krótko trwające czy też mniej wyraźne i dłuższe, spływają na rozum pewne pojmowania, wiedza i zrozumienie. Jest to najwyższe i najsłodsze dla rozumu odczucie Boga i nie ma należytej nazwy, by je określić. Poznania te bywają różnorakie: bardzo wzniosłe i jasne, mniej wyraźne i niższe; wszystko zależy od dotknięć Bożych powodujących te uczucia, stosownie do ich właściwości.

4. Niewiele słów trzeba, by przestrzec i przeprowadzić rozum przez te poznania do zjednoczenia z Bogiem w wierze. Uczucia te, jak wspomnieliśmy, powstają w duszy przy jej stanie biernym, tj. bez jej czynnego udziału. Stąd również i poznania z nich wypływające przyjmuje umysł, zwany przez filozofów “biernym”, tzn. bez współdziałania z jego strony. Widoczne jest z tego, że celem uniknięcia błędów i osiągnięcia należytej korzyści, rozum powinien się wobec nich zachować biernie, wystrzegając się jakiegokolwiek działania uzdolnieniem naturalnym. Umysł bowiem, jak to uczyliśmy już przy słowach sukcesywnych, może bardzo łatwo przez swoje działanie zmącić i zepsuć te delikatne poznania, które są jedynym, rozkosznym, nadprzyrodzonym zrozumieniem, do jakiego natura nie może się ani wznieść, ani ogarnąć go działaniem, może to osiągnąć tylko przyjmowaniem.

Rozum więc musi być tu bierny, to znaczy ani nie starać się o nie, ani nie pragnąć ich dopuszczać, aby samodzielnie nie zaczął tworzyć innych, albo też aby szatan w tym czasie nie wcisnął się z poznaniami innymi, odmiennymi i fałszywymi. Może on to sprytnie zdziałać za pomocą wspomnianych uczuć, albo też za pomocą uczuć swoich, które zdoła wlać do duszy, zajmującej się takimi poznaniami. Niech więc rozum zaprzestanie wszelkich swych działań, a przyjmuje te poznania z pokorą i biernością. Jeśli bowiem takim pozostanie, Bóg, widząc go ogołoconym i uniżonym, udzieli mu tej łaski, kiedy to uzna za stosowne. W ten sposób nie stawi on przeszkody korzyściom, jakie te poznania wnoszą w dzieło boskiego zjednoczenia, [dotknięcia te bowiem są już częścią zjednoczenia], które biernie dokonuje się w duszy.

5. Tyle wystarczy, ażeby skończyć omawianie nadprzyrodzonych pojmowań umysłu, o ile chodzi o przeprowadzenie go przez nie w wierze do zjednoczenia z Bogiem. Sądzę bowiem, że dosyć o nich powiedziałem i cokolwiek by się zdarzyło duszy w zakresie umysłu, znajdzie ona dla siebie naukę i przestrogę w omówionych już ich rodzajach. A choćby któreś z nich zdawało się jej tak odmienne, że do żadnego z nich zaliczyć by go nie mogła (mimo że zdaniem moim nie będzie pojęcia, którego by nie można podciągnąć do jednego z czterech rodzajów wyraźnych poznań), skorzystać może z nauki i przestrogi, jaka podana została odnośnie do innych, podobnych do tych czterech. Teraz przejdziemy więc do księgi trzeciej, w której za łaską Bożą mówić będziemy o duchowym, wewnętrznym oczyszczeniu woli z jej wewnętrznych odczuć, co tu nazywamy nocą czynną.