Droga na Górę Karmel - Strona 17 z 97 - Dumanie.pl - blog osobisty | o. Mariusz Wójtowicz OCD

Droga na Górę Karmel

 

Rozdział XIII



Mówi o sposobie zachowania się duszy, by mogła wejść w tę “noc zmysłów”.

1. Należy teraz podać niektóre przestrogi dla pouczenia i dla ułatwienia wejścia w tę noc zmysłów. Najpierw trzeba wiedzieć, że dusza zwykle wchodzi w tę noc zmysłów w dwojaki sposób: czynny i bierny.

Czynny stanowi to, co dusza może uczynić i rzeczywiście czyni, by wejść w tę noc, i o tym mówić będziemy w niżej podanych przestrogach.

W biernym zaś, sposobie dusza nie czyni nic, zachowuje się biernie, a tylko Bóg w niej działa. Ten sposób objaśnimy w czwartej księdze, gdy będziemy mówili o początkujących. Tam też za łaską Bożą podamy więcej przestróg dla początkujących, odpowiednio do wielu niedoskonałości, jakim zwykli ulegać na tej drodze – tu więc nie będziemy się nad tym zbyt rozwodzili. Nie byłoby nawet wskazane mówić wiele o nich na tym miejscu, gdyż zajmujemy się tu jedynie przyczynami, dla których ta droga nazywa się nocą, oraz tym, jaka ona jest i jakie są jej części.

Ponieważ jednak zbyt powierzchowną i mało pożyteczną uczyniłoby tę naukę pominięcie chociażby niektórych środków zaradczych i przestróg dla ćwiczenia się w tej nocy pożądań, chciałem tu podać przynajmniej krótki sposób. To samo uczynię pod koniec każdej z tych dwóch części czy przyczyn tej nocy, które z pomocą Pana omawiać będę.

2. Przestrogi niżej podane dla zwyciężenia pożądań, chociaż krótkie i nieliczne, uważam jednak za pomocne i skuteczne w tej mierze, w jakiej są zwięzłe. Kto więc szczerze zechce z nich skorzystać, nie będzie potrzebował żadnych innych, bo w nich znajdzie wszystko.

3. Po pierwsze: trzeba mieć ciągłe pragnienie naśladowania we wszystkim Chrystusa, starając się upodobnić życie swoje do Jego życia, nad którym często trzeba rozmyślać, by je umieć naśladować i zachowywać się we wszystkich okolicznościach tak, jak On by się zachowywał.

4. Po drugie: by tym lepiej osiągnąć zamierzenie pierwsze, należy odrzucić wszelkie upodobania, które nasuwają się zmysłom, o ile nie zmierzają wprost do czci i chwały Bożej; wyzbyć się i opróżnić z nich trzeba dla miłości Jezusa Chrystusa, który w tym życiu nie chciał ani nie miał innego upodobania oprócz pełnienia woli swego Ojca i to nazywał swoim pokarmem.

I tak na przykład gdy nadarza się sposobność słyszenia czegoś przyjemnego, co nie ma na celu służby i chwały Bożej, trzeba wyrzec się upodobania w tym i nie słuchać; gdy można oglądać coś miłego, co nie podnosi do Boga, nie trzeba tego pragnąć ani patrzeć na to; tak samo trzeba postępować co do mowy i innych rzeczy. I wszystkie zmysły tak trzeba umartwiać, oczywiście w miarę możności. Jeśli bowiem nie można czegoś uniknąć, wystarczy, że się nie ma w tym upodobania, chociażby się odczuwało te wrażenia.

Niech dusza stara się tym sposobem mieć zmysły umartwione, wyzbyte z wszelkiego upodobania, pogrążone jakby w ciemnościach. Przy takiej pilności w krótkim czasie wiele postąpi.

5. Dla umartwienia i uspokojenia czterech namiętności naturalnych, którymi są: radość, nadzieja, lęk i ból, a z których uzgodnienia i uspokojenia wypływają wyżej wspomniane i wszystkie inne korzyści, należy zastosować całkowicie wystarczający środek, który podam. Będzie to źródłem wielu cnót i zasług.

6. Usiłuj zawsze skłaniać się:

nie ku temu co łatwiejsze, lecz ku temu co trudniejsze;
nie do tego co przyjemniejsze, lecz do tego co nieprzyjemne;
nie do tego co smakowitsze, lecz do tego co niesmaczne;
nie do tego co daje spoczynek, lecz do tego co wymaga trudu;
nie do tego co daje pociechę, lecz do tego co nie jest pociechą;
nie do tego co większe, lecz do tego co mniejsze;
nie do tego co wzniosłe i cenne, lecz do tego co niskie i wzgardzone;
nie do tego aby pragnąć czegoś, lecz do tego by nie pragnąć niczego, nie szukając tego co lepsze wśród rzeczy stworzonych, ale tego co gorsze.

Pragnij z miłości dla Chrystusa dojść do zupełnego ogołocenia, ubóstwa i oderwania się od wszystkiego, co jest na świecie.

7. Wysiłki te trzeba podejmować całym sercem i z uległością woli. Bo jeśli szczerze przystąpi się do nich, spełniając je starannie i roztropnie, wkrótce znajdzie się w nich wielką rozkosz i pociechę.

8. Wystarcza wiernie spełniać to, o czym mówiliśmy, aby wejść w noc zmysłów. Dla większego pożytku podamy jeszcze inny sposób ćwiczenia się, który nas nauczy jak umartwiać: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pychę żywota; o nich to mówi św. Jan, iż panują na świecie i z nich powstają wszystkie inne pożądania.

9. Po pierwsze, usiłować upokarzać się w czynach i pragnąć, by inni nas upokarzali [i to jest przeciw pożądliwości ciała].

Po drugie, upokarzać się w słowach i pragnąć, by inni z nami to czynili [i to jest przeciw pożądliwości oczu].

Po trzecie, upokarzać się w myślach i pragnąć, by inni tak o nas myśleli [i to jest przeciw pysze żywota].

10. Na zakończenie tych przestróg i wskazań wypada przytoczyć tutaj te wiersze, które napisałem w Drodze na Gorę, której obraz zamieszczony jest na początku tej książki. W wierszach tych zawarta jest nauka, jak wejść na szczyt góry, to jest do wysokiego zjednoczenia z Bogiem. I chociaż jest tam mowa głównie o rzeczach czysto duchowych i wewnętrznych, częściowo jednak traktują one i o duchu niedoskonałości w tym, co zmysłowe i zewnętrzne. Widać to z dwóch dróg po obu stronach ścieżki doskonałości. W tym więc znaczeniu, to jest co do części zmysłowej, należy je tu stosować. W drugiej zaś części tej nocy będą one dotyczyły części duchowej.

11. Wiersze te są następujące:

– By dojść do smakowania wszystkiego, nie chciej smakować czegoś w niczym.
– By dojść do posiadania wszystkiego, nie chciej posiadać czegoś w niczym.
– By dojść do tego, byś był wszystkim, nie chciej być czymś w niczym.
– By dojść do poznania wszystkiego, nie chciej poznawać czegoś w niczym.
– By dojść do tego, w czym nie masz upodobania, musisz iść przez to, w czym nie masz upodobania.
– By dojść do tego, czego nie poznajesz, musisz iść przez to, czego nie poznajesz.
– By dojść do tego, czego nie posiadasz, musisz iść przez to, czego nie posiadasz.
– By dojść do tego, czym nie jesteś, musisz iść przez to, czym nie jesteś.

SPOSÓB NIESTAWIANIA PRZESZKÓD WSZYSTKIEMU

12. – Gdy zatrzymasz się nad czymś, przestajesz dążyć do wszystkiego. Albowiem by dojść całkowicie do wszystkiego, musisz zaprzeć się siebie całkowicie we wszystkim. A gdy dojdziesz do posiadania wszystkiego, masz to posiadać, nie pragnąc niczego. Bo jeśli chcesz mieć coś we wszystkim, nie posiądziesz w Bogu twojego czystego skarbu.

13. W takim ogołoceniu duch znajdzie swój pokój i odpocznienie. Ponieważ nie ubiega się za niczym, nic go nie będzie męczyło w drodze wzwyż i nic nie będzie go pociągało w dół, będzie bowiem w samym środku swej pokory. Skoro zaś czego żąda, już tym samym się utrudzą.

 

Rozdział XIII



Mówi o sposobie zachowania się duszy, by mogła wejść w tę “noc zmysłów”.

1. Należy teraz podać niektóre przestrogi dla pouczenia i dla ułatwienia wejścia w tę noc zmysłów. Najpierw trzeba wiedzieć, że dusza zwykle wchodzi w tę noc zmysłów w dwojaki sposób: czynny i bierny.

Czynny stanowi to, co dusza może uczynić i rzeczywiście czyni, by wejść w tę noc, i o tym mówić będziemy w niżej podanych przestrogach.

W biernym zaś, sposobie dusza nie czyni nic, zachowuje się biernie, a tylko Bóg w niej działa. Ten sposób objaśnimy w czwartej księdze, gdy będziemy mówili o początkujących. Tam też za łaską Bożą podamy więcej przestróg dla początkujących, odpowiednio do wielu niedoskonałości, jakim zwykli ulegać na tej drodze – tu więc nie będziemy się nad tym zbyt rozwodzili. Nie byłoby nawet wskazane mówić wiele o nich na tym miejscu, gdyż zajmujemy się tu jedynie przyczynami, dla których ta droga nazywa się nocą, oraz tym, jaka ona jest i jakie są jej części.

Ponieważ jednak zbyt powierzchowną i mało pożyteczną uczyniłoby tę naukę pominięcie chociażby niektórych środków zaradczych i przestróg dla ćwiczenia się w tej nocy pożądań, chciałem tu podać przynajmniej krótki sposób. To samo uczynię pod koniec każdej z tych dwóch części czy przyczyn tej nocy, które z pomocą Pana omawiać będę.

2. Przestrogi niżej podane dla zwyciężenia pożądań, chociaż krótkie i nieliczne, uważam jednak za pomocne i skuteczne w tej mierze, w jakiej są zwięzłe. Kto więc szczerze zechce z nich skorzystać, nie będzie potrzebował żadnych innych, bo w nich znajdzie wszystko.

3. Po pierwsze: trzeba mieć ciągłe pragnienie naśladowania we wszystkim Chrystusa, starając się upodobnić życie swoje do Jego życia, nad którym często trzeba rozmyślać, by je umieć naśladować i zachowywać się we wszystkich okolicznościach tak, jak On by się zachowywał.

4. Po drugie: by tym lepiej osiągnąć zamierzenie pierwsze, należy odrzucić wszelkie upodobania, które nasuwają się zmysłom, o ile nie zmierzają wprost do czci i chwały Bożej; wyzbyć się i opróżnić z nich trzeba dla miłości Jezusa Chrystusa, który w tym życiu nie chciał ani nie miał innego upodobania oprócz pełnienia woli swego Ojca i to nazywał swoim pokarmem.

I tak na przykład gdy nadarza się sposobność słyszenia czegoś przyjemnego, co nie ma na celu służby i chwały Bożej, trzeba wyrzec się upodobania w tym i nie słuchać; gdy można oglądać coś miłego, co nie podnosi do Boga, nie trzeba tego pragnąć ani patrzeć na to; tak samo trzeba postępować co do mowy i innych rzeczy. I wszystkie zmysły tak trzeba umartwiać, oczywiście w miarę możności. Jeśli bowiem nie można czegoś uniknąć, wystarczy, że się nie ma w tym upodobania, chociażby się odczuwało te wrażenia.

Niech dusza stara się tym sposobem mieć zmysły umartwione, wyzbyte z wszelkiego upodobania, pogrążone jakby w ciemnościach. Przy takiej pilności w krótkim czasie wiele postąpi.

5. Dla umartwienia i uspokojenia czterech namiętności naturalnych, którymi są: radość, nadzieja, lęk i ból, a z których uzgodnienia i uspokojenia wypływają wyżej wspomniane i wszystkie inne korzyści, należy zastosować całkowicie wystarczający środek, który podam. Będzie to źródłem wielu cnót i zasług.

6. Usiłuj zawsze skłaniać się:

nie ku temu co łatwiejsze, lecz ku temu co trudniejsze;
nie do tego co przyjemniejsze, lecz do tego co nieprzyjemne;
nie do tego co smakowitsze, lecz do tego co niesmaczne;
nie do tego co daje spoczynek, lecz do tego co wymaga trudu;
nie do tego co daje pociechę, lecz do tego co nie jest pociechą;
nie do tego co większe, lecz do tego co mniejsze;
nie do tego co wzniosłe i cenne, lecz do tego co niskie i wzgardzone;
nie do tego aby pragnąć czegoś, lecz do tego by nie pragnąć niczego, nie szukając tego co lepsze wśród rzeczy stworzonych, ale tego co gorsze.

Pragnij z miłości dla Chrystusa dojść do zupełnego ogołocenia, ubóstwa i oderwania się od wszystkiego, co jest na świecie.

7. Wysiłki te trzeba podejmować całym sercem i z uległością woli. Bo jeśli szczerze przystąpi się do nich, spełniając je starannie i roztropnie, wkrótce znajdzie się w nich wielką rozkosz i pociechę.

8. Wystarcza wiernie spełniać to, o czym mówiliśmy, aby wejść w noc zmysłów. Dla większego pożytku podamy jeszcze inny sposób ćwiczenia się, który nas nauczy jak umartwiać: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pychę żywota; o nich to mówi św. Jan, iż panują na świecie i z nich powstają wszystkie inne pożądania.

9. Po pierwsze, usiłować upokarzać się w czynach i pragnąć, by inni nas upokarzali [i to jest przeciw pożądliwości ciała].

Po drugie, upokarzać się w słowach i pragnąć, by inni z nami to czynili [i to jest przeciw pożądliwości oczu].

Po trzecie, upokarzać się w myślach i pragnąć, by inni tak o nas myśleli [i to jest przeciw pysze żywota].

10. Na zakończenie tych przestróg i wskazań wypada przytoczyć tutaj te wiersze, które napisałem w Drodze na Gorę, której obraz zamieszczony jest na początku tej książki. W wierszach tych zawarta jest nauka, jak wejść na szczyt góry, to jest do wysokiego zjednoczenia z Bogiem. I chociaż jest tam mowa głównie o rzeczach czysto duchowych i wewnętrznych, częściowo jednak traktują one i o duchu niedoskonałości w tym, co zmysłowe i zewnętrzne. Widać to z dwóch dróg po obu stronach ścieżki doskonałości. W tym więc znaczeniu, to jest co do części zmysłowej, należy je tu stosować. W drugiej zaś części tej nocy będą one dotyczyły części duchowej.

11. Wiersze te są następujące:

– By dojść do smakowania wszystkiego, nie chciej smakować czegoś w niczym.
– By dojść do posiadania wszystkiego, nie chciej posiadać czegoś w niczym.
– By dojść do tego, byś był wszystkim, nie chciej być czymś w niczym.
– By dojść do poznania wszystkiego, nie chciej poznawać czegoś w niczym.
– By dojść do tego, w czym nie masz upodobania, musisz iść przez to, w czym nie masz upodobania.
– By dojść do tego, czego nie poznajesz, musisz iść przez to, czego nie poznajesz.
– By dojść do tego, czego nie posiadasz, musisz iść przez to, czego nie posiadasz.
– By dojść do tego, czym nie jesteś, musisz iść przez to, czym nie jesteś.

SPOSÓB NIESTAWIANIA PRZESZKÓD WSZYSTKIEMU

12. – Gdy zatrzymasz się nad czymś, przestajesz dążyć do wszystkiego. Albowiem by dojść całkowicie do wszystkiego, musisz zaprzeć się siebie całkowicie we wszystkim. A gdy dojdziesz do posiadania wszystkiego, masz to posiadać, nie pragnąc niczego. Bo jeśli chcesz mieć coś we wszystkim, nie posiądziesz w Bogu twojego czystego skarbu.

13. W takim ogołoceniu duch znajdzie swój pokój i odpocznienie. Ponieważ nie ubiega się za niczym, nic go nie będzie męczyło w drodze wzwyż i nic nie będzie go pociągało w dół, będzie bowiem w samym środku swej pokory. Skoro zaś czego żąda, już tym samym się utrudzą.