Droga na Górę Karmel - Strona 67 z 97 - Dumanie.pl - blog osobisty | o. Mariusz Wójtowicz OCD

Droga na Górę Karmel

Rozdział XVI



Zaczyna objaśniać “noc ciemną” woli. Podaje różne rodzaje skłonności woli.

1. Niewiele by pomogło oczyszczenie rozumu, by go utwierdzić w cnocie wiary, i oczyszczenie pamięci, by ją utwierdzić w nadziei, gdybyśmy nie oczyścili również i woli. Wola bowiem odnosi się do trzeciej cnoty, jaką jest miłość i przez nią to czyny spełnione w wierze stają się żywe i zasługujące. Bez miłości wszystko jest niczym, bo jak mówi św. Jakub: “Wiara bez uczynków miłości martwa jest”.

Mówiąc o nocy woli i o czynnym ogołoceniu tej władzy, by ją wprowadzić i wdrożyć w cnotę miłości Bożej, nie znajduję odpowiedniejszych słów niż te, które zapisał Mojżesz w rozdziale 6 Księgi Powtórzonego Prawa. Jest tam napisane: “Będziesz miłował Pana, Boga twego, ze wszystkiego serca twego, ze wszystkiej duszy twojej i ze wszystkiej siły twojej”. W tych słowach zawiera się wszystko, co człowiek duchowy powinien czynić, i wszystko też, czego tu chcę nauczyć, ażeby rzeczywiście można było dojść do Boga w zjednoczeniu woli przez miłość. Przez miłość bowiem powinien człowiek władze, pożądania, czyny i odczucia swej duszy wypełniać Bogiem, by do tego dążyły wszystkie zdolności i wysiłki jego duszy, jak to wyraża Dawid, mówiąc: Fortitudinem meam ad te custodiam; “Moc moją przy Tobie zachowam”.

2. Siła duszy polega na jej władzach, namiętnościach i pożądaniach. Wszystkim tym zaś rządzi wola. Gdy więc wola podnosi do Boga te władze, namiętności i pożądania, a odrywa je od wszystkiego, co nie jest Bogiem, wówczas zachowuje dla Boga siły duszy. Dochodzi ona wtedy do miłowania Boga ze wszystkiej siły swojej.

Dla pouczenia duszy jak to powinna czynić, będziemy mówili o oczyszczeniu woli ze wszystkich nieuporządkowanych uczuć. Z nich bowiem powstają pożądania, afekty i nieuporządkowane uczynki, na skutek czego dusza nie zachowuje wszystkiej swej siły dla Boga.

Uczucia te albo namiętności są cztery: radość, nadzieja, ból i obawa. Trzeba je rozumnie uporządkować i zwrócić ku Bogu. Dusza nie powinna się radować z niczego, jak tylko z czci i chwały Boga; nie powinna w niczym innym pokładać nadziei, ni cierpieć z innego powodu, ani wreszcie lękać się kogoś, jak tylko samego Boga. Bo tylko wówczas zwróci wszystkie swe siły i zdolności ku Bogu oraz zachowa je dla Niego. Im zaś więcej radować się będzie czymś innym, tym mniejsza będzie jej radość w Bogu. Im bardziej spodziewać się będzie czego innego, tym mniejsza będzie jej nadzieja w Bogu. To samo można powiedzieć o innych jej namiętnościach.

3. Aby jaśniej wyłożyć tę naukę, omówimy osobno (według naszego zwyczaju) każdą z tych czterech namiętności i każde z pożądań woli. Droga prowadząca do zjednoczenia z Bogiem polega bowiem na tym, żeby oczyścić wolę z jej uczuć i pożądań. Tym właśnie sposobem nieudolna wola ludzka zbliży się do woli Bożej i stanie się z nią jednym.

4. Te cztery namiętności tym są mocniejsze i tym więcej królują w duszy, im wola słabsza jest w Bogu i więcej zależna od stworzeń. Wtedy bowiem cieszy się z tego, co na radość nie zasługuje, a ufa temu, co jest dla niej bez żadnego pożytku, cierpi z powodu tego, z czego raczej powinna się cieszyć, wreszcie lęka się tego, przed czym nie powinna mieć obawy.

5. Te uczucia duszy, jeśli są nieopanowane, bywają źródłem wszystkich błędów, trudności i niedoskonałości, w jakie dusza wpada.

Przeciwnie zaś, jeśli są w duszy uporządkowane, stają się źródłem wszystkich cnót. Są one tak zależne od siebie, że gdy jedną z nich się porządkuje, tym samym normują się pozostałe. W jakim bowiem kierunku idzie jedna z tych czterech namiętności, w tym również wirtualnie dążą i pozostałe. Jeśli jedna skupia się aktualnie, czynią to wirtualnie i inne. I tak, gdy wola cieszy się z jakiejś rzeczy, odczuwa również nadzieję, a wirtualnie dołącza się wówczas obawa i ból odnośnie do danego przedmiotu. W miarę zaś jak zmniejsza się upodobanie woli, wyzbywa się ona bólu i obawy, i zmniejsza się jej nadzieja.

Wola z jej czterema namiętnościami wyobrażona jest przez tę postać, którą widział Ezechiel. Były to cztery twarze i czworo skrzydeł, połączonych razem. Każde chodziło przed swoim obliczem, a kiedy chodziły, nie zwracały się wstecz. Tak samo złączone są pióra innych. I jeśli któreś z nich podniesie twarz swoją, tzn. zacznie coś czynić, wirtualnie muszą iść za nim i inne. Gdy zaś jedno z nich, jak napisano, opuści skrzydła, opuszczą je wszystkie. Skoro zaś jedno podniesie je, podniosą je wszystkie. Oznacza to, że gdzie pójdzie twoja nadzieja, tam pójdzie również twoja radość, twoja obawa i twój ból. Gdy zaś nadzieja zawróci, wrócą się również i tamte namiętności.

6. Musisz więc pamiętać, [człowieku duchowy!], że w jakimkolwiek kierunku pójdzie któraś z tych namiętności, w takim kierunku pójdzie również cała dusza, jej wola i inne władze. Będą wtedy wszystkie niewolnicami tej namiętności, a nadto wzrosną w niej pozostałe trzy, by dręczyć duszę. Skrępują ją wtedy swymi więzami, by się nie wzniosła do wolności, odpocznienia słodkiej kontemplacji i zjednoczenia. Toteż miał słuszność Boecjusz, gdy mówił: “Jeśli chcesz jasno poznać prawdę, musisz odrzucić radość, nadzieję, obawę i ból”. Jak długo bowiem te namiętności panoszą się w duszy, nie dają jej uciszenia ani pokoju. Bez tego zaś dusza nie jest zdolna do przyjęcia mądrości, którą może otrzymać sposobem naturalnym oraz nadprzyrodzonym.

Rozdział XVI



Zaczyna objaśniać “noc ciemną” woli. Podaje różne rodzaje skłonności woli.

1. Niewiele by pomogło oczyszczenie rozumu, by go utwierdzić w cnocie wiary, i oczyszczenie pamięci, by ją utwierdzić w nadziei, gdybyśmy nie oczyścili również i woli. Wola bowiem odnosi się do trzeciej cnoty, jaką jest miłość i przez nią to czyny spełnione w wierze stają się żywe i zasługujące. Bez miłości wszystko jest niczym, bo jak mówi św. Jakub: “Wiara bez uczynków miłości martwa jest”.

Mówiąc o nocy woli i o czynnym ogołoceniu tej władzy, by ją wprowadzić i wdrożyć w cnotę miłości Bożej, nie znajduję odpowiedniejszych słów niż te, które zapisał Mojżesz w rozdziale 6 Księgi Powtórzonego Prawa. Jest tam napisane: “Będziesz miłował Pana, Boga twego, ze wszystkiego serca twego, ze wszystkiej duszy twojej i ze wszystkiej siły twojej”. W tych słowach zawiera się wszystko, co człowiek duchowy powinien czynić, i wszystko też, czego tu chcę nauczyć, ażeby rzeczywiście można było dojść do Boga w zjednoczeniu woli przez miłość. Przez miłość bowiem powinien człowiek władze, pożądania, czyny i odczucia swej duszy wypełniać Bogiem, by do tego dążyły wszystkie zdolności i wysiłki jego duszy, jak to wyraża Dawid, mówiąc: Fortitudinem meam ad te custodiam; “Moc moją przy Tobie zachowam”.

2. Siła duszy polega na jej władzach, namiętnościach i pożądaniach. Wszystkim tym zaś rządzi wola. Gdy więc wola podnosi do Boga te władze, namiętności i pożądania, a odrywa je od wszystkiego, co nie jest Bogiem, wówczas zachowuje dla Boga siły duszy. Dochodzi ona wtedy do miłowania Boga ze wszystkiej siły swojej.

Dla pouczenia duszy jak to powinna czynić, będziemy mówili o oczyszczeniu woli ze wszystkich nieuporządkowanych uczuć. Z nich bowiem powstają pożądania, afekty i nieuporządkowane uczynki, na skutek czego dusza nie zachowuje wszystkiej swej siły dla Boga.

Uczucia te albo namiętności są cztery: radość, nadzieja, ból i obawa. Trzeba je rozumnie uporządkować i zwrócić ku Bogu. Dusza nie powinna się radować z niczego, jak tylko z czci i chwały Boga; nie powinna w niczym innym pokładać nadziei, ni cierpieć z innego powodu, ani wreszcie lękać się kogoś, jak tylko samego Boga. Bo tylko wówczas zwróci wszystkie swe siły i zdolności ku Bogu oraz zachowa je dla Niego. Im zaś więcej radować się będzie czymś innym, tym mniejsza będzie jej radość w Bogu. Im bardziej spodziewać się będzie czego innego, tym mniejsza będzie jej nadzieja w Bogu. To samo można powiedzieć o innych jej namiętnościach.

3. Aby jaśniej wyłożyć tę naukę, omówimy osobno (według naszego zwyczaju) każdą z tych czterech namiętności i każde z pożądań woli. Droga prowadząca do zjednoczenia z Bogiem polega bowiem na tym, żeby oczyścić wolę z jej uczuć i pożądań. Tym właśnie sposobem nieudolna wola ludzka zbliży się do woli Bożej i stanie się z nią jednym.

4. Te cztery namiętności tym są mocniejsze i tym więcej królują w duszy, im wola słabsza jest w Bogu i więcej zależna od stworzeń. Wtedy bowiem cieszy się z tego, co na radość nie zasługuje, a ufa temu, co jest dla niej bez żadnego pożytku, cierpi z powodu tego, z czego raczej powinna się cieszyć, wreszcie lęka się tego, przed czym nie powinna mieć obawy.

5. Te uczucia duszy, jeśli są nieopanowane, bywają źródłem wszystkich błędów, trudności i niedoskonałości, w jakie dusza wpada.

Przeciwnie zaś, jeśli są w duszy uporządkowane, stają się źródłem wszystkich cnót. Są one tak zależne od siebie, że gdy jedną z nich się porządkuje, tym samym normują się pozostałe. W jakim bowiem kierunku idzie jedna z tych czterech namiętności, w tym również wirtualnie dążą i pozostałe. Jeśli jedna skupia się aktualnie, czynią to wirtualnie i inne. I tak, gdy wola cieszy się z jakiejś rzeczy, odczuwa również nadzieję, a wirtualnie dołącza się wówczas obawa i ból odnośnie do danego przedmiotu. W miarę zaś jak zmniejsza się upodobanie woli, wyzbywa się ona bólu i obawy, i zmniejsza się jej nadzieja.

Wola z jej czterema namiętnościami wyobrażona jest przez tę postać, którą widział Ezechiel. Były to cztery twarze i czworo skrzydeł, połączonych razem. Każde chodziło przed swoim obliczem, a kiedy chodziły, nie zwracały się wstecz. Tak samo złączone są pióra innych. I jeśli któreś z nich podniesie twarz swoją, tzn. zacznie coś czynić, wirtualnie muszą iść za nim i inne. Gdy zaś jedno z nich, jak napisano, opuści skrzydła, opuszczą je wszystkie. Skoro zaś jedno podniesie je, podniosą je wszystkie. Oznacza to, że gdzie pójdzie twoja nadzieja, tam pójdzie również twoja radość, twoja obawa i twój ból. Gdy zaś nadzieja zawróci, wrócą się również i tamte namiętności.

6. Musisz więc pamiętać, [człowieku duchowy!], że w jakimkolwiek kierunku pójdzie któraś z tych namiętności, w takim kierunku pójdzie również cała dusza, jej wola i inne władze. Będą wtedy wszystkie niewolnicami tej namiętności, a nadto wzrosną w niej pozostałe trzy, by dręczyć duszę. Skrępują ją wtedy swymi więzami, by się nie wzniosła do wolności, odpocznienia słodkiej kontemplacji i zjednoczenia. Toteż miał słuszność Boecjusz, gdy mówił: “Jeśli chcesz jasno poznać prawdę, musisz odrzucić radość, nadzieję, obawę i ból”. Jak długo bowiem te namiętności panoszą się w duszy, nie dają jej uciszenia ani pokoju. Bez tego zaś dusza nie jest zdolna do przyjęcia mądrości, którą może otrzymać sposobem naturalnym oraz nadprzyrodzonym.